LAS DOS PUNTAS / DWA KOŃCE

Teleportacji jeszcze nie wynaleziono. Istnieje dość poważne ograniczenie w postaci naszego ciała, ale to samo ciało wyposażyło nas w zmysły, które są najlepszym sposobem przenoszenia się w czasie (czego najlepszym przykładem proustowska magdalenka) i w przestrzeni. Muzyka, jak i wino, są natomiast niesamowicie mocarną „maszyną teleportacyjną”. W ostatnią sobotę Stajnia Chojnów, nie tylko dzięki naszemu argentyńskiemu malbecowi, ale przede wszystkim za sprawą koncertu zespołu Solo Tres przeniosła się na prowincje argentyńskie. Beatriz Blanco śpiewała swoim donośnym, czystym i głębokim głosem folklorystyczne pieśni argentyńskie; Leszek Potasiński i Marek Walawender swoją grą na gitarze dowodzili do czego jest zdolny ten chyba najbardziej rozpowszechniony w świecie latynoamerykańskim instrument; w tle na hali jeżdżono konno, nawet niektóre konie z zaciekawieniem przystawały po drugiej stronie szyby; słuchacze oparci o stoły pełne kieliszków wina i pustych talerzy po stekach zdawali się być zahipnotyzowani muzyką. Może zdawali się być nieobecni duchem, dlatego że już  zdążyli się nim przenieść do Argentyny.

 

Jedną z piosenek wykonanych przez Beatriz była cueca „Las dos puntas”. Cueca to jeden z rodzajów muzyki, a także tańca, w różnych odmianach występujących w Chile, w regionie Cuyo w Argentynie, a także w Boliwii i Peru. Najbardziej kojarzy się chyba z chusteczką uniesioną w górze przez kobiety, które tańcząc cuecę wykonują nią płynne ruchy.

Amatorsko nakręcony końcowy fragment piosenki Las dos puntas (kliknąć, aby pobrać) w wykonaniu zespołu Solo Tres. 17.11.2012, Stajnia Chojnów. I słowa oryginału:

Las Dos Puntas

Autor : Osvaldo V. Rocha

Música: Carlos M. Ocampo

 

Cuando pa’ Chile me voy

cruzando la cordillera

late el corazón contento

una chilena me espera.

 

Y cuando vuelvo de Chile

entre cerros y quebradas

Late el corazón contento

pues me espera una cuyana.

 

Viva la chicha y el vino

viva la cueca y la zamba

 

Dos puntas tiene el camino

y en las dos alguien me aguarda

Dos puntas tiene el camino

y en las dos alguien me aguarda.

 

Yo bailo en Chile

y en Cuyo bailo la zamba

en Chile, con la chilena

y con la otra en Calingasta.*

 

Vida triste, vida alegre

esa es la vida de arrriero,

penitas en el camino

y risa al fin del sendero.

 

*Calingasta to region w prowincji San Juan w Argentynie graniczący z Chile i kordylierą. Cuyo – kolebka argentyńskiego wina – to bardziej ogólna, geograficzna i historyczna, nazwa środkowo-zachodniej części Argentyny, w której mieszczą się prowincje: Mendoza, La Rioja, San Juan i San Luis.

Beatriz zaśpiewała właśnie wersję piosenki z nazwą Cuyo:

“[...] en Chile con las chilena

y en Cuyo con las cuyana.”

Kiedy udaję się do Chile, przechodząc przez kordylierę, bije moje szczęśliwe serce, bo oczekuje na mnie Chilijka. A kiedy wracam z Chile pomiędzy górami i wąwozami, bije moje szczęśliwe serce, bo czeka na mnie dziewczyna z Cuyo. Niech żyje chicha i wino, niech żyje cueca i zamba. Dwa końce ma droga i na każdym z nich ktoś na mnie czeka. Tańczę cuecę w Chile, a w Cuyo tańczę zambę, w Chile z Chilijką, w Cuyo z „cuyanką”. Życie smutne, życie wesołe, takie jest życie poganiacza mułów. Smutki w drodze i śmiech na końcu szlaku. (moje tłumaczenie słów piosenki)

Argentyńska cucea „Las dos puntas” opowiada o szlaku, który ma dwa końce, niczym każdy Latynos, którego tożsamość jest rozdarta, ale schodzi się w jedną drogę, pełną cierpienia i smutków, ale u której kresu zawsze znajduje on uśmiech, śmiech, gdyż na tym polega siła tego kontynentu, w umiejętności cieszenia się. Ta sama siła tkwi w muzyce, która przesiąka nawet najmniejszy i najbardziej odległy skrawek ziemi latynoamerykańskiej. Muzyka tam jest nieodłączna z życiem.

Oczywiście to muzyka, która powstała pod silnymi wpływami europejskimi, jak większość latynoamerykańskich gatunków muzycznych. Podwójność drogi Argentyńczyka z piosenki wyraża się także w parach chicha-wino oraz cueca-zamba. Ceucę tańczy on w Chile, gdzie taniec ten jest narodowym, natomiast zambę (nie mylić z brazylijską sambą!) w Cuyo, gdzie zamba została zaproponowana, by stać się narodowym tańcem argentyńskim. Różnorodność, podobieństwa i przeciwieństwa można spotkać na każdym kroku w Ameryce Łacińskiej. W piosence wznosi się okrzyk na cześć chcichy i wina. Chicha to rodzaj fermentowanego napoju, najczęściej z kukurydzy, ale w zależności od regionu może być wytwarzany także z innych owoców, którego tradycje sięgają jeszcze ery prekolumbijskiej. Niech żyje chicha, indiański, związany z pradawnymi kultami napój, ale niech żyje również wino, przywiezione przez kolonizatorów, związane z ich kulturą, ale uczynione „naszym”! Niech żyje droga, na której końcu spotykam wino, chichę, zambę, cuecę, piękne metyski – Chilijki i Argentynki, muzykę i śmiech!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>