„LIBERTAD” w Ghanie, czyli argentyńska wolność na cumie-uwięzi w Afryce

Kiedyś pewna polonistka zwierzyła mi się, że dla niej istnieją trzy najpiękniejsze „żywe” obrazy będące jednocześnie wyrazem wolności: na ziemi konie w galopie, na niebie myśliwski samolot , a na wodzie statek pod pełnymi żaglami… Otóż kiedy w Argentynie zapewne konie w pełnym poczuciu wolności galopują po pampie, to na niebie z „wolnością” najbardziej się w ostatnich dniach kojarzy wyczekiwany samolot czarterowy, który ma przywrócić wolność marynarzom…. nie, nie z wyspy rozbitków, a z Ghany. To właśnie w porcie tego kraju argentyńskiej fregacie „Libertad”, – czyli „Wolność” – zostały podcięte skrzydła, żagle, a argentyńska polityka znowu – jak Ikar – z kretesem w morze runęła. Teraz się szamoce na jego powierzchni. Ghana zatrzymała statek za długi:

Okręt został unieruchomiony decyzją lokalnego sądu działającego z powództwa funduszu spekulacyjnego NML z Kajmanów. Ten skupował od wierzycieli niezadowolonych rozwiązaniami proponowanymi przez władze w Buenos Aires argentyńskie obligacje skarbowe, sprzed czasu ogłoszenia przez ten kraj w 2001 r. niewypłacalności. NML twierdzi, że Argentyna jest mu obecnie winna ok. 370 mln dolarów. „Wolność” zajęto jako zabezpieczenie długu. (źródło: Gazeta Wyborcza)

Rozpoczęły się pertraktacje, dochodzenia sądowe… 3 tygodnie już marynarze na swej pływającej, uwiązanej wyspie spędzili, kiedy odcięto im także ze strony Ghany dostawy prądu i paliwa. Ciemność, głód i chłód zapanował na statku, prawdziwi rozbitkowie, ale to w Argentynie dopiero prawdziwy sztorm się rozhulał. Kto argentyńskiemu statkowi do Ghany pozwolił wpłynąć, choć zdrowy rozsądek odradzał wpływania na teren hic sunt leones, czarnych afrykańskich, trzymających długi leones? Skąd te rozkazy, z jakiej „góry”? Czy winna, czy niewinna jest Pani Prezydent, której popularność ostatnimi czasy drastycznie spada? Prasa w końcu szturmuje statek, to z lewej, to z prawej strony. Ale wrogo usposobiony lud ghanijski mocno trzyma łańcuch kotwicy. Większość marynarzy już wraca do domów, ale wiadomo, kapitan schodzi z okrętu ostatni…:

[...] bez energii nie ma warunków na utrzymanie na okręcie ponad 300-osobowej załogi. Prezydent Cristina Fernández wydała więc w minioną sobotę rozkaz jej ewakuacji. Na fregacie ma pozostać jedynie kapitan i ok. 40 marynarzy do pomocy. Reszta, w tym zaproszeni na rejs goście z Chile, Urugwaju, Brazylii, Paragwaju, Wenezueli, Ekwadoru, Boliwii i RPA, najprawdopodobniej w środę zostaną zabrani z Ghany lotem czarterowym. (źródło: Gazeta Wyborcza)

Co będzie dalej? Czy kapitan zatonie ze swym statkiem…? Niespokojne są wody argentyńskiej polityki… niebywałe mogą być losy argentyńskiej Wolności

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>