MIŁOŚĆ PLATONICZNA. POST DLA NASTOLATKÓW I NIE TYLKO

Słowo „vino” pochodzi od sanskryckiego „vena”, czyli „ukochany”. I tysiące lat historii pokazują jak to dzieje wina są dziejami przeróżnej miłości, od ekstatycznej, bakchicznej po spokojną i wręcz transcendentalną. W myśl idei Platona wyłożonych w „Uczcie”, które to dzieło w blogu podpisującym się jakimkolwiek „vino” jak najczęściej powinno być przywoływane, człowiek wspina się po drabinie miłości, by w końcu dojść do samej idei Piękna, Dobra, Prawdy. Ale u początku tej drogi, w swoim nastoletnim pokoju z plakatami współczesnych papierowych i wirtualnych bóstw wpatruje się póki co w „ciało” – gorzej, jego wizerunek, ale to już inny temat…

I oto za pośrednictwem Internetu można dostąpić pierwszego stopnia wtajemniczenia w dążeniu do „najwyższej miłości” platońskiej, a przynajmniej najwyższej miłości do wina. Oto na przykład organizacja Wines of Argentina udostępnia wczoraj informację o przyznaniu tytułu winemakera roku przez międzynarodową sieć restauracji Gaucho nijakiemu Sebastianowi Zuccardi (nie takiemu nijakiemu, chyba każdy zna, choćby widział na półce sklepowej wina od tej familii… choćby znane Fu Zion?).

Jaki ojciec taki syn? Sebastian i José Zuccardi:

 

 

Panowie, nie martwcie się, też Wam powód do wstąpienia na pierwszy stopień platońskiej drabiny. Przedstawiam Alejandrę, winemakerkę z Argentyny, która jednak obecnie mieszka w Toronto. Na zdjęciu ze swoim bratem, a tutaj jeszcze wideo, żeby jeszcze ciało w ruchu i w mowie poznać.

Alejandra i Jeronimo De Miguel

Już tu gdzieś pisałam o urodzie i wigorze tego młodego kontynentu, ale tam też tkwi siła w rodzinie, w potomstwie. Z ojca na syna, z ojca na córkę wiedze droga wina. Z siostrą, bratem, przyjacielem pod rękę. Otaczają te rodziny opieką swą „latorośl”, dzieci i winorośl.

Takim to sposobem […] nieśmiertelność zyskują śmiertelne ciała i inne wszystkie rzeczy. Inaczej nie mogą. Więc nie dziw się, że każde z natury już szanuje swą latorośl. Gwoli nieśmiertelności taka te latorośle otacza troska i miłość.

I jak tu nie kochać Argentyny, i jej wina, choćby i platonicznie na początek. Tego vina, vena, wina ukochanego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>