Na ostatni dzień karnawału

Dziś ostatni dzień karnawału. Od piątku do dziś właśnie Brazylia, Argentyna, cała Ameryka Łacińska bez ustanku śpiewa, tańczy, szaleje.

Argentyna w piórach, cekinach, w szaleństwie, w kolorach od północy na południe, od wschodu na zachód, w każdym mieście, mieścinie świętuje karnawał. Najbardziej spektakularna fiesta ma miejsce w połowie drogi między Buenos Aires a wodospadami Iguazu, w prowincji Entre Ríos, w mieście Gualeguaychu. Rio de Janeiro ma swój Sambodrom, w Gualeguaychu jest Corsódromo, które mieści około trzydzieści tysięcy ludzi. Spektakularną paradę tworzą tzw. comparsas, czyli „zespoły”, które między sobą rywalizują o wygraną. Jury składające się ze znanych muzyków, projektantów, architektów, itp. – w liczbie odpowiadającej liczbie tygodni trwania karnawału – ocenia trzy główne elementy: platformy (konstrukcje, kształt, wielkość, oświetlenie), kostiumy oraz muzykę (słowa, melodię, taniec, mowę ciała).

Każda comparsa to maksymalnie 260 osób i cztery platformy, a struktura pochodu jest ściśle określona. Pochód otwiera efektowny kolorowy korowód przebranych kobiet i mężczyzn, który ma za zadanie od samego początku przyciągnąć uwagę widzów. Za nimi znajduje się pierwsza platforma z wypisaną nazwę comparsy. Czwarta, a zatem końcowa platforma jest ostatecznym akcentem niosącym zamysł artysty, a za nią idzie niezależna składająca się z około 30 muzyków grupa zwana „batacuda” (słowo to oznacza rodzaj samby) grająca na bębnach i tańcząca sambę. Comparsę zamyka para „ambasadorów”, którzy niosą jakiś symbol jej sponsora. Na platformach między innymi znajduje się orkiestra, królowa odznaczająca się wyróżniającą ją urodą, strojem i tiarą lub koroną. Ponadto różne grupy – „escuadras” – swoimi strojami prezentują różne wariacje tematu, gdyż co roku każda comparsa przedstawia jakiś temat, któremu podporządkowuje wszystkie stroje, muzykę, dekoracje. Jakie są te tematy? Kilka przykładów:

Faraonowie znad Nilu

Japońska fantazja

Atlantyda

Nabuco, król Babilonu

Universus

Quijotada

Sen i delirium

Super Star

Morska czarodziejka

Karnawałowa Odyseja

Wieczny grzech. Boskie przebaczenie. Obiecany świt.

Duch natury

Brzmi to jak lista tanich książek fantasy czy przygodowych komiksów. A kostiumy dalekie nie są od takiego porównania… Każdy mniej więcej z migawek w telewizji czy w Internecie ma wyobrażenie o tym jak wygląda realizacja takich tematów (tutaj można pooglądać filmiki z karnawału w Gualeguaychu w 2011). I pośród tego kiczu, przepychu, półnagich ciał, miliona błysków i kolorów, jest jednak coś urzekającego, hipnotyzującego. W oszołomieniu tymi ciałami, tymi piórami, kostiumami na usta ciśnie się pytanie: PO CO? Na co tyle miesięcy pracy, tyle wysiłku, tyle milionów peso utopionych w tym sztucznym złocie?! Naprawdę na te kilka godzin, na te kilka dni, żeby potem to gdzieś w kąt odstawić kiedy wybije godzina dwunasta i bal się skończy, i czas przyjdzie suknię zamienić na fartuch?! W tym pytaniu „po co” jest zazdrość i zachwyt, i poczucie, że racjonalna odpowiedź nie istnieje. I to jest – jeśli nie piękne, to niesamowite -, że w ten cały spektakl, który angażuje tysiące osób, wymaga niesamowitej pracy i przygotowań, odbywa się nie „po coś”.

Jest też oczywiście ten karnawał niewyreżyserowany, poza sambadromami, corsodromami. Spontaniczna zabawa i szał na ulicach. Choć w karnawale o to chodzi, żeby się przebrać, przeobrazić, wywrócić świat do góry nogami. I niewątpliwie Ameryce Łacińskiej się to przez te ostatnie trzy dni karnawału udaje.

 

A tak o karnawale na ulicy, pod koniec lat 50-tych, w małej miejscowości – Mendozie, o grupach zwanych „murgami” (paradujący kolorowo ubrani muzycy i aktorzy), pisał Gombrowicz:

Jesteśmy na 2000 m. wysokości, dwa razy więcej niż Zakopane. W tym ostry świst i grzmot bębna. Co to? Jesteśmy zgubieni – my i nasza siesta! Widzę na ulicy posuwającą się z wolna i rytmicznie „murgę” tj. kilkunastu wyrostków z twarzami usmarowanymi węglem, w cudacznych strojach ze ścierek i piór… bęben grzmi, murga w lansadach wali środkiem chodnika, wykrywiając się i wygłupiając, a przeraźliwe świstawki tną powietrze. Karnwał! Zapomnieliśmy, że dziś pierwszy dzień karnawału! Stukam do drzwi pułkownika. Narada – co robić? Pułkownik decyduje: – Nie ma co i tak nie będziemy mogli zmrużyć oka. Trzeba wziąć udział.

Wziąć udział? Ale jak? Bo i co to znaczy – wziąć udział w argentyńskim karnawale? O zmroku wychodzimy na miasto: ulicą oświetloną jak wnętrze lampionu przeciąga korso, jadą wozy z potworami, maskami, – ileż razy widzieliście to już w kinie! Sypią się confetti. Co chwila łoskot bębna zwiastuje nową murgę, podrygującą i śpiewającą… Świsty, grzmoty, śpiewy, żarty, młodzież polewa dziewczęta perfumami albo po prostu wodą…. Naraz ukazuje się wielki czarny koń, na nim stojący nieruchomo nagi, czarny chłopiec… tam znów antyczny Ford, panowie w cylindrach, z wąsami… Szał!… A przecież smutek… A jednak nuda i czczość i melancholia…. Jakiż tragiczny ten argentyński karnawał!

Tyle Gombrowicz. Nie ma co, udział w karnawale trzeba było wziąć. W sobotę w Stajni Chojnów kolejny wieczór argentyński zabrzmiał karnawałowymi rytmami. Z polską, ułańską fantazją, czy jak pisał Gombrowicz „kawalerską fantazją à la Kmicic” zabawa w żadną czczość i smutek nie popada. Szał i pijaństwo jest prawdziwe. Ale wino było z Mendozy. Właśnie z Mendozy.

I jak przystało na karnawał – CARNEVALE – carne vale, czyli z łaciny pożegnanie mięsa jak głosi jedna z etymologicznych teorii, i jak na argentyńską kuchnię przystało, mięsa w sobotę do żegnania było dużo.

Natomiast „przepisu” na samba-kostiumy polecam szukać w Internecie, jak choćby w tym poradniku. Choć kiedy się do tego zabrać, to przestaje dziwić, że w Argentynie zabierają się za ich robinie kilka miesięcy wcześniej…

Poniżej galeria zdjęć z sobotniej, argentyńskiej nocy karnawałowej.

 

* Zdjęcia zrobione przez Ernesta Wińczyka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>