REAKTYWACJA BLOGA

Zaraz się zacznie okres winobrania – w Europie oczywiście. Nie ma wyjścia, owoce dojrzały, czas je zbierać. Mozolna to praca, ale jakie efekty. Nie ma wyjścia, najwyższy czas i winopisanie zacząć. Choć raz w tygodniu coś tutaj do kosza dorzucę. Jagoda do jagody – obym tylko potrafiła odrzucić, wyeliminować te kiepskiej jakości –, kosz do kosza, a dalej już tylko miażdżyć, deptać, wyciskać soki pozostaje Wam czytelnicy. Co z tego wszystkiego się „wyfermentuje” czas pokaże.

Wino nasze argentyńskie wiadomo gdzie możecie kupić – wszystko tu na naszej stronie wyszczególnione, opisane -, ale że wino nie lubi milczenia (chyba, że wino poważne i skryte, tak też czasami bywa), to bez „słowa” się nie obejdzie. Wino i słowo, słowo i wino, bo od wina słowa się rodzą, wiadomo jak języki potrafi rozplątać czy jak poetom natchnienie nosi, ale też bez słów wino by nie istniało takim jakie je znamy. Wino jest też wspaniałym pretekstem do snucia wszelakich opowieści…

Tu – od dziś regularna dawka słów kilku pod kieliszek wina; tam – sklep, co by kieliszek zapełnić.

Zbieram, tnę i piszę. Zapraszam do śledzenia tych mozolnych poczynań wino-pisania.